8 grudnia, 2015

Płatny vs. Organiczny – który ruch jest priorytetem dla Google?

Czy wyszukiwarka, której głównym dochodem są usługi reklamowe może dostarczać bezstronnych wyników wyszukiwania? Z tym pytaniem od dawna mierzy się Google, a każda zmiana w ramach wyników wyszukiwania jest skrupulatnie analizowana pod tym kątem. Ostatnia modyfikacja może wyraźniej przechylać szalę na jedną ze stron.

Wśród wielu produktów oferowanych przez Google, wyszukiwarka, a dokładniej jej system reklamowy AdWords jest nadal głównym źródłem dochodu. I choć firma od lat oferuje płatne wersję swoich produktów tj. Google Drive, Google Music, a od niedawna YouTube Red, nie są to źródła, które mogłyby w istotny sposób wpływać na finansowanie wielu pobocznych projektów Google (a właściwie to Alphabet :) ). Wysoko marżowe produkty, tj. Analytics Premium, również nie mają szans w najbliższym czasie stać się usługami, które mogłyby postawić firmę na więcej niż jednym filarze finansowania.

Biorąc pod uwagę ten stan rzeczy, nie dziwi test wypatrzony przez czytelników TheSemPost, który wprowadza czwarty link sponsorowany nad wyniki wyszukiwania. Dotychczas tuż pod polem wyszukiwania, a bezpośrednio przed wynikami organicznymi, pojawiały się maksymalnie 3 linki sponsorowane. Wprowadzenie dodatkowego linku, spowoduje niemałe zamieszanie zwłaszcza w światku SEO. Kolejne zepchnięcie wyników organicznych na korzyść wyników płatnych w ramach desktopu, może spowodować nawet kilku procentowy spadek kliknięć w pozycje pierwszą w wynikach wyszukiwania. Większy jednak problem pojawia się na urządzeniach mobilnych, w których ta zmiana powoduje nierzadko zapełnienie linkami sponsorowanymi pierwszych 2 ekranów scrollowania. W dobie walki o użytkowników mobilnych, taka zmiana może być naprawdę znacząca.

Jest to bardzo ciekawy krok zwłaszcza w kontekście niedawnych wypowiedzi Urs Hölze, Senior Vice President of Technical Infrastructure w Google, który szacuje że już w 2020 przychody z usług w chmurze przekroczą przychody z reklamy. Jest to dość naiwna wizja, biorąc pod uwagę, iż usługi w chmurze, które oferuje Google musiałyby rosnąć przez kolejnych 5 lat o około 160% rocznie. Google musiałoby trzymać prawdziwą bombę w swojej chmurze, która pokonałaby obecną ofertę Amazon czy choćby Microsoft. Jeśli chcą osiągnąć tak dynamiczny wzrost obecną ofertą, która jak widać nie jest rozchwytywana przez klientów biznesowych, to ktoś naprawdę ma klapki na oczach. Dlaczego wspominam o usługach w chmurze? W momencie zdywersyfikowania przychodów, Google mogłoby wycofywać linki ze swoich wyników wyszukiwania, oddając je ponownie wynikom organicznym.

Oczywiście trzeba mieć zawsze w pamięci, iż to na chwile obecną tylko test. Jak wiadomo, Google przeprowadza masę testów, mniej lub bardziej widocznych i na ich podstawie wdraża funkcję lub też nie. Niemniej, jeśli taka modyfikacja zostanie wprowadzona (a fakt testowania jej w kilku krajach – jak donoszą źródła – zwiększa prawdopodobieństwo), obniży ona po raz kolejny siłę przekazu pierwszych pozycji w wynikach organicznych, jednocześnie bardziej wymuszając na użytkownikach korzystanie z programu AdWords.

Robert Nowak

Specjalista SEM z 10 letnim stażem. Na co dzień zajmuje się przygotowaniem, prowadzeniem, optymalizacją i raportowaniem kampanii reklamowych, jak również analityką internetową i zagadnieniami związanymi z SEO. Prywatnie fan japońskiej herbaty i amerykańskich jabłek ;)