9 września, 2016

Komunikacja marketingowa w czasie zarazy

Doskonale znamy model komunikacji Romana Jakobsona: nadawca, kontekst, kod, komunikat, kontakt, odbiorca. Choć znany i prosty, znacznie się komplikuje, gdy kontekstem staje się wszechobecna zaraza – przeciążenie informacyjne. Pobudka 6:50, znienawidzony budzik dzwoni, a przeciętny Mark już śledzi newsfeed w poszukiwaniu.. właśnie czego? Nie musi się wysilać, bo algorytm od dawna wie lepiej, co lubi, czego szuka, o czym marzy. W gąszczu 100 000 słów docierających dziennie do jego zmęczonego mózgu (zapamięta z nich tylko 10%), nie potrafi odnaleźć tej interesującej i przydatnej treści, która nadałaby jego codzienności więcej sensu. A co my, agencyjne, korporacyjne, komunikacyjne żołnierzyki możemy z tym zrobić?

Daj się odnaleźć w tym chaosie

W natłoku informacji nie możesz trafić do swojego idealnego klienta? Pozwól mu się znaleźć w myśl inbound marketingu. Treści, które chce odnaleźć mają kilka cech:

  • Atrakcyjność – pisz o tym, czego oczekuje czytelnik. Pomyśl, z jakimi problemami się mierzy, jakie udało mu się rozwiązać, o czym może myśleć, czego chcieć. Tu z pomocą przychodzi tworzenie person zakupowych, czyli sprowadzenie całej grupy docelowej do jednego wzorcowego przedstawiciela, nadanie mu imienia i zrozumienie lub stworzenie jego potrzeb.
  • Zwięzłość, rzeczowość – wpływające nie tylko na ulotną cierpliwość odbiorcy, ale i pozycjonowanie Twojej witryny. Po prostu KISS (Keep it Simply Stupid), kawa na ławę!
  • Użytkowość, wiarygodność – skuteczne treści tworzone w oparciu o content marketing sprawiają, że po przeczytaniu odbiorca jest nieco bogatszy. Nie ma więcej w portfelu, ale wie więcej, rozwiązał się jego problem, bez sprzedażowego niesmaku w ustach. I pamiętaj, że z pustego to i Salomon nie naleje, odwołuj się do pewnych źródeł!  
  • Przejrzystość – wynikająca nie tylko z troski o komfort czytania, ale i pozycjonowanie strony. Bez dwóch zdań, treści warto dzielić za pomocą nagłówków, wyliczeń i podziałów na akapity. Zbity kawał tekstu nie jest ani atrakcyjny, ani nie wpływa pozytywnie na wyniki wyszukiwania.
  • Czytelność – estetyka tekstu sprawia, że jest on łatwiejszy w odbiorze i nie rozprasza uwagi czytelnika. Nie brakuje w sieci kryptohejterów, którzy z lekkim sercem wytkną brak wyrównania tekstu, błędy ortograficzne czy wykorzystanie czcionki szeryfowej.
  • Hipertekstowość – pokaż czytelnikowi, że jesteś specjalistą w swojej branży, kieruj go różnymi ścieżkami. Byleby tylko na końcu wybrał Twoją witrynę!
  • Konwersacyjność – pobudzaj do interakcji, przewiduj pytania użytkowników, wykorzystaj stronę czynną i zwracaj się w 2. osobie liczby pojedynczej (jak ja teraz :)). Stare, dobre CTA (Call to action – wezwanie do działania) nigdy nikomu nie zaszkodziło.

 

Konkurowanie w kategoriach ceny lub szerokości asortymentu to już zamierzchłe czasy. Możesz kontynuować bombardowanie konsumenta milionem informacji, aż się kompletnie zmęczy i znajdzie konkurenta. Możesz też zawalczyć o coś więcej – bezcenną uwagę odbiorcy, skupiając się na tym, co dla niego ważne.

Maja Wiśniewska

Junior Social Media Specialist